Generacja mp3 a stare pryki od kaset... 2010-02-15 09:44:26

My, Formless, jesteśmy już takimi trochę starymi zgredami. 28.8 to średnia wieku u nas w zespole - wśród fanek średnia to pewnie 19,6... Powiecie pewnie - kurwa, co on pierdoli, oni nie są starymi piernikami, tosz to młode bóstwa w sile i kwiecie wieku! A ja odpowiem - macie rację. Nie śmiem twierdzić, że jestem zagrzybiałym starcem, który za bębnami porywa tłum przykurczonych staruszek zapominające gdzie są i jak się tu znalazły.

Jesteśmy starymi zgredami z pokolenia pamiętającego kasety, kasety video i komunikację międzyludzką w postaci werbalnej. I to wszystko nie było na wyciągnięciu ręki. Obecne pokolenie ma mp3, youtube i tego typu śmieciarskie blogi czy gg. Zapytacie - o co kaman Raga? A ja przewrotnie odpowiem - to wy nie wiecie? Wyjaśnię na przykładzie małego zestawienia, które będzie skutecznie kontynuowane:

Pierniki:
Kasety - przegrywało się (trwało to długo, chyba, że ktoś miał przycisk High Speed Dubbing) od znajomych, nagrywało się z radia (kiedyś nawet w chujowym radiu były fajne audycje, a nie tylko popylina, próbująca rozmiękczyć nasze mózgi byśmy lepiej wchłaniali reklamę) no i były sklepy. I to nie Media Shity, gdzie niby masz wybór, ale wyboru faktycznego nie ma. Sklepy były specjalistyczne - metal w Bielsku miał swój specjalistyczny sklep na Podcieniach, reszta pewnie też jakieś miała. Ja słucham metalu, więc na resztę mam wyjebane ;) W takim sklepie sprzedawca doskonale znał swój towar i niczym przewrotny diler potrafił dobrać ci odpowiednią muzykę, by mózg mógł zostać zlasowany. Z panem sprzedawcą miałeś stosunek niczym intymny - on znał twoje potrzeby i je spełniał, to on pierwszy wiedział, że masz doła i że chcesz kupić jakieś smuty blackowe. I to on powstrzymywał cię przed niektórymi pomyłkami muzycznymi...
Kaseta była tworem świetnym. Okładka była zminimalizowana do granic możliwości. Wydawca zawsze dostawał zawał serca, gdy zespół chciał obszerną wkładkę. Pomyślcie jak trzeba było składać te wkładki. Po rozwinięciu tylko niektórzy potrafili spowrotem tak złożyć wkłądkę by było dobrze. No i kasetę słuchało się od A do Z. Oczywiście były takie burżuazyjne chujki ze sprzętem pozwalającym przewijanie całych utworów na kasecie, ale były to wyjątki. Album słuchało się tak jak zespół i producent chciał - od początku do końca. Żadne sraki-przewijaki czy odpalanie kasety by jeden ulubiony kawałek przesłuchać. Ja swego czasu męczyłem Chaos AD Sepultury przez chyba 4 tygodnie - do dzisiaj znam na pamięć teksty. To się nazywa prawdziwe słuchanie!

O CD się nie wypowiem - długo słuchałem kaset i potem jakoś oid razu wskoczyłem na mp3 o których zaraz...

Obecne dzieciaki-smieciaki:
MP3 - przegrywasz, kopjujesz, ściągasz, tagujesz, srujesz, plujesz, chujesz i co ci się tylko podoba. MP3 jest jak cudowne lekarstwo na katar powodujące brzydko pachnącą sraczkę. Niby fajnie: bierzesz miliard utworów i pakujesz to do odtwarzacza mp3 i teoretycznie masz 17 miesięcy non-stop słuchania. Ale tu jest haczyk pogrzebany - zastanów się, czy przy takim wyborze muzyki słuchasz produkcje danego artysty od a do z? Pewnie cfaniaki odpowiedzą - stój pysk koleszko, ja właśnie słucham od a do z. Ale prawda jest brutalna. Gwarantuje, że przy piosence, która ci się do końca nie podoba dokonuejsz aktu zmiany piosenki. Niby nic takiego. "To se kurka przeskoczę tą chujnię". Tak jednak nie jest - przeskakiwanie utworów wchodzi nam w krew i robimy to coraz częściej. Nie szanujemy artystę i producenta i traktujemy album wyrywkowo a nie jako całość. Ci, którzy pamiętają kasety wiedzą, że takie robienie Greatest hits było na dłuższą metę nudne. ZAWSZE lepiej słucha się całego albumu. To wtedy łapiemy klimat towarzyszący artystom przy tworzeniu i tylko wtedy możemy powiedzieć, że słuchamy muzykę przez M.
Kolejnym aspektem mp3 jest jego kodowanie/kompresja. Chwała rogatemu, że zwiększyły się transfery przesyłu całego shitu w sieci oraz że dyski nie mają już po 8 GB. Pamiętacie czasy, gdy rippowanie muzyki (czyli to, że piraciliśmy fajną płytę CD do chujowizny mp3) polegało również na matematyce? Wy powiecie znowu - o co kurwa kaman? Jaka matematyka? Wujek Dobry Raga spieszy z odpowiedzią - mp3 z wysokim bitrate zajmowały dużo miejsca, więc ustawiało się kompresję na maxa. To co otrzymywaliśmy z takiego zabiegu nie można było nawet nazwać muzyką (chyba, że jesteś holenderskim hard-core'owcem techniarskim, dla którego wszystko poniżej 100 decybeli i 400 bpm to sraka). Ludziki z drewnianymi uszami nie dostrzegały różnicę - ja, mając jeszcze sprawne uszy, tylko słyszałem ten cały cyfrowy szum, a dopiero gdzieś daleko daleko ukrytą muzykę. O jakiejkolwiek dynamice w utworze można było zapomnieć.

Zastanówcie się, że większość zassanej przez was muzyki jest kiepsko przetworzona przy rippowaniu - wydaje się, że słcuhacie normlanego kawałka, tak jak z płyty. Jednak wasz mózg (o ile takowy posiadacie, co nie grozi wielu młotkom...) rejestruje wiele rzeczy, który wy pozornie nie słyszyscie. I to właśnie ten syf zabija przyjemność ze słuchania muzyki. No bo kurwa po co audiofile wydają miliony na super głośniki, spec-kable? By podpiąć ajpoda-srajpoda? NIE.

Niestety sam dałem się złapać w sidła mp3. Aż mi przykro o tym pisać, ale obecnie w domu nie posiadam sprzętu pozwalającego na komfortowe słuchanie CD czyli nie ma wieży. I nie jest wynikiem wizyty człowieka w kominiarce. Taki człowiek długiego życia by nie miał... Jednak wieży nie mam. Komputer + mp3 + jakieś pierdzące chunie, które producnet nazwał głośnikami. Głośniki mają oczywiście milion wat, choć moc zestawu pewnie nie przekracza tyle ile mają najmniejsze żarówki energooszczędne...

Jestem z tego powodu mocno sfrustrowany - obecny młody cżłowiek nie zna smaku dobrze nagranej i wyprodukowej płyty. Taki młodzik nie słucha muzyki tylko ją przesłuchuje. Wiele złego zrobili producenci zabijąjąc dynamikę na płytach na rzecz dobrego odbioru przez kiepskie słuchawki przenośnych gadżetów.

Dynamika, a raczej jej brak to słowo klucz w przypadku zjebania odbioru współczesniej muzyki. Po co mamy się delektować odbiorem muzyki i odkrywać na "scenie" nowe instrumenty. Przecież możemy odpalić kompresję i pdogłośnić to co ciche do jednego poziomu. Wyjdzie chujnia, ale wszystko będzie fajnie głośno słychać. Świetnym przykładem jest Album Death Magnetic zespołu Metallica. Album brzmi przechujowo (i to nie przez Kirków Hamletów czy całej reszty). Jednak ktoś odkrył, że w grze Guitar Hero te same kawałki brzmią świetnie. Okazało się, że na albumie producent zaszalał z kompresją (żeby dobrze brzmiało na ajpodzie) i zrobił totalną miazgę z dynamiki - artykuł w języku zdecydowanie nie polskim http://www.wired.com/listening_post/2008/09/does-metallicas/

No i o to mamy 21 wiek - niby wszystko super, niby wszystko cacy - wszystko na wyciągnięciu ręki. Jednak tak nie jest dobrze - gdy mamy za łatwy dostęp do czegoś to przestajemy to szanować.


O reszcie wątków porównujących moje pokolenie z obecnym w kontekście muzycznym ( i zmetalizowanym) już wkrótce...

byebye

Raga

Tagi: stare, mp3, śmierdzi, czasy, kasety, dobre, raga

skomentuj (3)

No to ruszamy z nachalną autopromocją i niepotrzebnym uzewnętrznianiem ;) 2010-02-11 08:53:15

Formless!

Od dzisiaj i tutaj publikujemy naszą spuściznę umysłową. Czy to banały egzystencjalne czy poważne rozterki morlane wagi ciężkiej - nic przed wami nie ukryjemy.

Słowem wstępu:

Jesteśmy młodym (duchem!) zespołem metalowym (nie stricte) z wspaniałego Podbeskidzia. Pełny wypasiony skład to:


*Michaś - wokal -
Niedoszły pan filozof, doszły pan tata i mąż; extrowertyk oraz "tato" w zespole; szczerze, to bez tego człowieka nie ma Formless!

*Sprężyna - gitara - Niedoszły pan doktor, doszły Sprężyna; dobra dusza zespołu; piszczy i rzęsi, ale nadrabia zdecydowanie feelingiem - ojciec założyciel zespołu 11 lat temu!~

*Maciek - gitara - Niedoszły ojciec, doszły mąż; jako pierwszy poczuł Formlessa ze wszystkich nowych ludzi; złoty chłopak do rany przyłóż czy wypij ćwiartkę...

*Flisek - bass - Niedoszła gwiazda metalu, doszły człowiek od telefonów;  gra w punkt i ch*j, pierwszy raz mogę powiedzieć, że mam z kim tworzyć sexię rytmiczną

*Raga - perkusja - Niedoszły politolog i dziennikarz, doszły przyszły tata; potatuowany, przypakowany i wściekły!!!! GRRRR!!!!

Tyle tytułe wstępu - pozdrawiam ;) 

Tagi: metal, polska, rock, biała, bielsko, formless, raga, roll

skomentuj (2)

Księga Gości